Tagi

, , , ,

Wczoraj pierwszy raz (nie licząc dorocznego Festiwalu Sztuki w Alnmouth) wystawiłam moją biżuterię na targach. Na tak zwanym szerszym forum. Targi odbywały się w Newcastle, na terenie wyścigów. Miejsce niezłe i chociaż odległe od centrum, znane dobrze targowej publiczności. Jak było? No, cóż. Przynajmniej nie dołożyłam do interesu. A nawet udało mi się uzyskać niewielki zysk. Na ogół moje wyroby się podobały. Wszyscy podkreślali ich oryginalność i unikalność. Czyli to co rzeczywiście je charakteryzuje. Tylko publiczności naprawdę było bardzo niewiele… Co zawiodło? Brak wystarczającej reklamy, nieodpowiedni dzień (środa), nieodpowiedni czas (połowa grudnia – może za późno już na kupowanie prezentów)? Nie wiem, może wszystko po trochu… Trochę więc rozczarowania. Targi miały trwać od 10:00 do 16:00. Tymczasem już o 14:00 ludzie zaczęli się pakować. Bo jaki sens miało siedzenie tam bez publiczności. I teraz biję się z myślami. Powinnam kontynuować czy dać sobie spokój? Odwieczny dylemat twórców…

na zdjęciu moja biżuteria na targach:

gift fair stand - (1)

Reklamy